fbpx
 Kategoria Podróże

Czarnogóra

idealne miejsce dla osób spragnionych pięknych widoków

Czarnogóra to idealny kompromis

Kompromis między wakacjami w górach, a odpoczynkiem na morzem to idealny opis Czarnogóry. Nadmorskie zielone klify przypominające krajobrazy Norwegii, szerokie plaże pokryte piaskiem, krystaliczna woda, przystępne ceny (ale szybko się to może zmienić). Wszystko to sprawiło, że kupiliśmy dodatkowe loty powrotne i przedłużyliśmy sobie nasz 5 dniowy urlop o kolejne 3 dni. Nasuwa się Wam pewnie kilka pytań. Czy warto wybrać się tam na urlop? Oh zdecydowanie! A czy jest drogo?  Ceny są jak w Polsce a czasami nawet taniej. Parę ciekawych i praktycznych informacji spróbujemy przedstawić w tekście, a po więcej szczegółów zapraszamy do pytania w komentarzach.

Zaczynajmy od początku. Niesamowitym zbiegiem okoliczności na lotnisku w Katowicach spotkaliśmy Kamila (znajomego poznanego na Malcie), który wraz z Kasią również wybrali ten sam termin wypoczynku. Jako że trasę dojazdu mieliśmy podobne to zaprosiliśmy ich do wspólnej podróży.

Skadarskie Jezioro

Na lotnisku kupiliśmy kartę SIM do telefonu – 5 euro/500 GB Internetu (warto zrobić to od razu by później nie szukać po sklepach). Trzeba pokazać przy tym dowód osobisty lub paszport, aby zarejestrować kartę. Następnie wypożyczyliśmy zarezerwowane wcześniej auto (oczywiście na rentalcars – ponieważ loty kupowaliśmy na ostatnią chwilę to samochód na 5 dni wyniósł nas 737 zł) i udając się do stolicy zjedliśmy śniadanie.  Później udaliśmy się do leżącego nieopodal (30 min samochodem od lotniska) Parku Narodowego nad Skadarskie Jezioro. Tam mięliśmy już wcześniej zarezerwowaną 2 godzinną wycieczkę łódką. Woleliśmy tak zrobić by mieć zapewnione miejsce, aczkolwiek na miejscu było mnóstwo ludzi oferujących przewozy w miejscowości Virpazar, także można tam jechać bez rezerwacji – na pewno znajdziecie wolne miejsce na którejś z łodzi. Widoki były niesamowite. Bogactwo natury, piękne kolory, możliwość wyskoczenia do jeziora prosto z łodzi. Krajobraz bardzo przypominał nam Tajladnie, mimo że jeszcze tam nie byliśmy. Warto rozważyć nawet dłuższy rejs, by podziwiać krajobraz oraz bogactwo ptaków. Polecamy każdemu. Koszt to zaledwie 10 euro/osobę w przypadku jak było nas na łodzi 6 osób plus dwoje dzieci. Za 25 euro/osobę mogliśmy mieć łódź tylko we dwoje, więc można koszty fajnie rozłożyć a łodzie są naprawdę duże, wygodne i robią wrażenie.

Budva

Następnie po zjedzeniu obiadu udaliśmy się do Budvy, czyli najbardziej znanej nadmorskiej miejscowości pełnej plaż i turystów. Już sama droga dojazdowa była bajeczna. Gdybyśmy chcieli zatrzymywać się za każdym razem, gdy zobaczymy piękny widok to przeszlibyśmy tą trasę zapewne pieszo. Mimo, że trasa liczy zaledwie 70 km to musimy liczyć się na 1,5 h przeprawę z powodu częstych korków w przypadku wybrania nadmorskiej drogi. W przypadku przejazdu przez góry liczne serpentyny również sprawią, że nie będzie gdzie nadrobić czasu na drodze, ale ma to swoje plusy – można podziwiać widoki!

Już na wyjeździe z Budvy znajduje się restauracja Vista Vidikovac. Ceny są jak w Europie Zachodniej, jednak jedzenie dobre, a widoki wprost niesamowity. Polecamy na przepiękny początek dnia. Było to jedno z niewielu miejsc, gdzie dobrze zjedliśmy. Ogólnie mówiąc o Czarnogórze to ich kuchnia nie przypadła nam do gustu. Brakowało w niej smaku i było dość tłusto choć rybki były dobre. Warto mieć na to poprawkę jadąc na własną rękę, że śniadania ze sklepu będą fajnym rozwiązaniem.

 

Naszą bazą noclegową była zatoka Kotorska. Przepięknie położona z klimatycznym Starym Miastem naprawdę potrafi złapać za serce. Jednak, jeśli interesują nas tylko plaże to pod tym względem lepiej wybrać Budvę lub sąsiednie miejscowości. Plaża w Kotorze nie jest tak majestatyczna. Nasz pierwszy nocleg w Villa Nautica (którą polecamy z całego serca) posiadał basen więc nie przejmowaliśmy się tym faktem. Z powodu częstych korków to przejazd między tymi miejscowościami odległymi 20 km potrafi zając od 25 minut do ponad godziny, dlatego tylko jeśli nie macie w planach wyłącznie plażowania to śmiało możemy polecić noclej w Kotorze. Odległość do ścisłego centrum piechotą to 25 minut, natomiast taksówką (z włączonym taksometrem!) zaledwie 2 euro. Więc na miasto w jedna stronę szliśmy (z górki) a wracaliśmy już taxi.

Perast

Przejechaliśmy autem całą zatokę Kotorską, odwiedzając między innymi Perast jak i Herveg Novi. Ciężko cos reklamować, gdy wszędzie jest tak obłędnie pięknie. Wielkie turystyczne statki wpływające do zatoki, małe łódeczki, przydrożne romantyczne restauracje, otoczenie gór i wszechobecne pięknego. Nie do opisania! Ale jeśli z tych dwóch miejscowości mielibyśmy polecić jedna to raczej byłby to Persat, jest bardzo malutki i klimatyczny, co ważne – warto zaparkować przed wjazdem przy drodze na poboczu, bo parkingi są drogie i przeważnie nie ma na nich miejsca.
Posiadanie własnego auta ułatwiło nam wiele kwestii organizacyjnych, mogliśmy pojechać bardzo daleko a po takich serpentynach w górach warto zrobić odpoczynek, trzeba jednak powiedzieć, że jest na miejscu wiele dostępnych opcji odpłatnego transportu. Nie mniej jednak oferty turystyczne w Naszym przekonaniu są troszkę drogie przy szeroko zakrojonym zwiedzaniu, szczególnie, że często wycieczki obejmują bardzo długą trasę co przy czasie przewidzianym na wycieczkę sprawia, że większość czasu spędza się w autobusie aniżeli na zwiedzaniu co może być bardzo męczące.

Herceg Novi

 

Góry Durmitor i Jezioro Czarne

Zostały nam polecane również typowo górskie tereny. Żabljak czyli swoista stolica górska jest oddalona od Kotoru 165 km, jednak na przeprawę musimy przygotować 3h drogi. Tam znajduje się wiele tras trekkingowych, jednak są dłuższe niż 2-3 h przeprawy dlatego, jeśli ktoś kocha takie wyprawy warto mieć tam nocleg by móc poświęcić się trekkingowi i nie myśleć o czasie jaki upływa. My przez odległość jaka dzieliła nas od noclegu postawiliśmy na zwiedzenie Czarnego Jeziora w ramach krótkiego spaceru. Należy być przygotowanym na to, że gdy na plażach jest 35 stopni to tutaj w górach jest co najmniej 10 stopni mniej, wysokość robi swoje. Pojechaliśmy dalej na piękny most z pocztówek nad rzeką Tarą. Dowiedzieliśmy się, że jest dużo możliwości raftingowych, więc następnym razem skorzystamy z takiej całodniowej wyprawy. Jedyne na co nam czas pozwolił i czemu nie udało się oprzeć to przejażdżka ZIP line w poprzek doliny za 20 euro od osoby (przejazd liczył ponad 800 metrów).

Monaster Ostrog

W drodze powrotnej zwiedziliśmy Monaster Ostrog, czyli prawosławny klasztor wybudowany w skale. Dojazd do niego jest naprawdę wymagający, aczkolwiek opisy w Internecie były o wiele bardziej przerażające. No cóż, czasami trzeba się cofać i mijać się na centymetry między innymi autami, ale jeśli czujesz się dobrym kierowcą to nie masz się czego obawiać. Byliśmy tam o zachodzie słońca więc większość samochodów jechała w górę by prawdopodobnie tam spać przy klasztorze i oglądać wschód słońca rano.

Budva

W piątek czyli dzień przed planowanym powrotem udaliśmy się do Budvy, gdzie wynajmując Taxi Boat (cena za półtorej godziny to 30 euro, za godzinę to 20 euro za łódkę) pływaliśmy sami po zatoce oglądając klify, wyspę Svety Stefan ( przy której wskakiwaliśmy do wody) oraz przepiękne krajobrazy grot i lazurowej wody z innej perspektywy. Tam właśnie podczas prawdziwego relaksu na łodce zrodził się plan, aby przedłużyć nasz urlop do wtorku. Po sprawdzeniu kalendarza i rozmowie z pracodawcą Łukasza było to możliwe. Dokupiliśmy więc loty, bo ich przebukowanie było droższe. Był to jeden najbardziej spontanicznych zakupów biletów lotniczych w Naszym życiu. No ale przyniosło to za sobą pewne komplikacje – obecna wypożyczalnia aut nie miała innych samochodów więc musieliśmy oddać nasze auto na lotnisko, a nasze idealne miejsce noclegowe nie miało już wolnych terminów. Zrobiliśmy rezerwację online na kolejne auto w rentalcars. Jednak po przybyciu na lotnisko dostaliśmy maila, że niestety została anulowana! Na szczęscie pan obsługujący naszą rezerwację zlitował się i podpytał szybko w innych wypożyczalniach po czarnogórsku, czy nie ma wolnych aut. Udało się w ciągu kilku minut znaleźć auto w Renault i dzięki karcie Revolut (bez niej nie ruszamy się nigdzie, jak jeszcze nie masz to koniecznie sobie zamów) szybko wypłaciliśmy gotówkę i zapłaciliśmy, ponieważ za płatności kartą oczekiwano 30 euro więcej. Z lotniska wróciliśmy kolejny raz do Budvy robiąc sobie parugodzinną przerwę na plaży wraz z naszym niezastąpionym materacem ze stacji ESSO (pamięta ktoś z was tą stację benzynową?). Ciężko było o miejsce z leżakiem i parasolem, a cień był koniecznie potrzebny. Na szczęście zwolniło się jedno miejsce, które szybko zajęliśmy. Nie wiemy nawet jaką są ceny bo akurat nas opłata ominęła (cebula deals) ale wydane Nam się że 10 euro za 2 leżaki i parasol.
Dzień zakończył się wspólnym wyjazdem z Kamilem i Kasią na górę by spojrzeć na zatokę Kotorską o zachodzie słońca, a później udaliśmy się na spacer po Starym Mieście Kotor.

Park Narodowy Lovcen

Następne dwa dni mocno padało. Jednak przeznaczyliśmy te dni na leniuchowanie, picie wina i odpoczynku, którego wciąż nam brakowało, bo pierwsze dni były bardzo aktywne. Odwiedziliśmy w tym czasie park Narodowy Lovcen (4 euro za wjazd od osoby). Dojazd możliwy wyłącznie samochodem lub bardzo długi trekking pieszo. Widok ze szczytu na zatokę Kotorską niesamowity. Można wybrać krótszą opcję i wejść tzw. Schodami Kotoru. Oficjalnie wejście jest za 2 euro ale boczną trasą da się wejść za darmo – widoki są warte każdego poświęcenia ale na pewno zalecamy wchodzenie na zachód słońca lub wcześnie rano gdy temperatura nie jest jeszcze wysoka. My wjeżdżaliśmy samochodem.

Czas na mandat

Wybraliśmy się również do miasta Tivat, mimo ponurej aury było ciepło i chcieliśmy zobaczyć morze a także najstarszy statek marynarki Czarnogóry, który robi wrażenie! Niestety, ale pięć minut postoju w niedozwolonym miejscu przyprawiło nam mandat. Tak naprawdę udaliśmy się na komisariat, aby go wypisali. Jako że zapłaciliśmy na miejscu (na poczcie) to kosztowało nas to 33 euro. W innym przypadku musielibyśmy zapłacić 50 euro. Liczyłem, że może skończy się na pouczeniu, lecz niestety nie było litości.  Cóż, gdybyśmy nie zapłacili pewnie ściągnęliby pieniądze z wypożyczalni a ona z mojej karty kredytowej. A wtedy nie mielibyśmy kontroli odnośnie ceny i być może dodatkowych opłat jakie naliczyłaby wypożyczalnia. Więc zobaczyliśmy pocztę, pospacerowaliśmy uliczkami Tivatu i popatrzyliśmy na startujące stamtąd samoloty, ale nie jest to miasto, które będziemy polecać bo nie ma szczególnie co tam robić.

Czarnogóra w deszczu – Kotor

Wieczorem, gdy po powrocie do mieszkaniu wyjrzeliśmy przez okno poczuliśmy się jak w Wietnamie (bo tak właśnie sobie go wyobrażamy) Mgła przepięknie spowiła zatokę tworząc niesamowitą grę świateł wraz z zachodzącym słońcem.  Naprawdę pomyślałem, że tak naprawdę możemy odnaleźć Azję bliżej, tutaj w Bałkańskich wybrzeżach.

Ostatniego dnia pożegnało nas przepiękne słońce, chcieliśmy na maxa wykorzystać ostatnie chwile przed wylotem, dlatego ponownie wybraliśmy się na Taxi Boat i poczuliśmy wiatr we włosach oraz ciepło słońca podczas (tym razem krótszej) godzinnej objazdówki.
Po krótce tak wyglądała nasza przygoda. O wielu rzeczach nie zdążyliśmy wspomnieć, bo działo się naprawdę dużo ale chętnie Wam o nich opowiemy, możecie śmiało pytać w komentarzach!

 

 

 

Ostatnie wpisy
nurkowanie Eilat