fbpx
 Kategoria Podróże

Podróż na Islandię

gotowa mapa oraz wskazówki turystyczne!

Podróż na Islandię – gotowa mapa oraz wskazówki turystyczne!
Podróż na Islandię na pewno jest niesamowitym doświadczeniem- olbrzymie przestrzenie, piękne krajobrazy, zmienna pogoda tworzą razem cudowne wspomnienia. Dla nas zapadnie w pamięci również z innego powodu , bo to właśnie tam Łukasz oświadczył się Uśce!

Wyspa oddalona od kontynentalnej Europy setki kilometrów niestety sprawia, że wyprawa nie należy do najtańszych. Możemy podzielić się kilkoma spostrzeżeniami by nie wydać fortuny. Bilety lotnicze dostępne są w przeróżnych cenach. My dostosowując wylot do długiego weekendu majowego nie bardzo mieliśmy na to wpływ, jednak stwierdziliśmy że warto 300 zł w jedną stronę (na osobę) aby przebyć tak dużą odległość. Rozplanowaliśmy wyprawę tak, aby wypożyczyć samochód i zwiedzić południową część kraju śpiąc w 3 różnych miejscach. Korzyścią takiego rozwiązania jest że mimo że w ciągu tygodnia przebyliśmy autem 2500 km to nie czuliśmy tego faktu. Niestety musimy przyznać, że miesiąc/dwa przed wylotem to zbyt mało czasu by uzyskać rozsądne ceny za nocleg.

Najtaniej oczywiście jest wokół Reykjaviku. Ciekawą opcją (z powodu niskiej ceny)  jest nocleg  w Akranes (można znaleźć np na grupie fb Islandia 2018). Jednak nie skorzystaliśmy z niej z powodu czysto logistycznych (inne atrakcje do zwiedzania).

Nasze noclegi to :    Hella (klik) ,Vik (klik) , Reykjavik (klik). Dwa pierwsze możemy zdecydowanie polecić. Co do Rejkiaviku… niby nie można wybrzydzać , ale zapach geotermalnej wody unoszący się cały czas w domu był dość specyficzny (fuj).

Wielu ludzi zastanawia się  nad kwestią wyboru samochodu. My wraz z dwójka przyjaciół z którymi byliśmy skorzystaliśmy z usług wypożyczalni Orange Car (najtańsza opcja na stronie Rental Cars). Baliśmy się, bo oczekiwali od nas zablokowania dużej kwoty na karcie kredytowej – według wyczytanych wytycznych. Okazało się jednak, że nie zablokowali nic ponad cenę wypożyczenia samochodu. Wykupiliśmy pełne ubezpieczenie z Rental Cars. Zdecydowanie zawsze polecamy skorzystać z pełnego ubezpieczania, choćby z przyczyn komfortu psychicznego podczas wypoczynku . Na wyprawę wzdłuż głównych atrakcji standardowa klasa średnia zdecydowanie wystarczy.  Honda Accord w dieslu bez problemu radzi sobie na drodze.  Do naszej trasy auto 4×4 byłoby zdecydowanie  zbędnym wydatkiem, a po rozmowach z przyjaciółmi to nikt nie zdecydował się na wybór terenowego auta i nikt nie narzekał – nie było miejsca do którego mielibyśmy problem dojechać. Oczywiście mówimy tylko i wyłącznie o terminie wiosna – lato.  Co do Orange Car to  mimo, że nie znajdowała się bezpośrednio na terminalu to nie było żadnego problemu z dostaniem się do niej. Pan który zawiózł nas na miejsce czekał z kartką z wypisanymi różnymi nazwami wypożyczalni. Podczas oddawania samochodu okazało się, że pracuje tam dwójka Polaków więc obyło się bez problemów. Pokazaliśmy zdjęcia zrobione zaraz po odbiorze samochodu (mimo że dokonują tego pracownicy to zawsze zróbcie też swoje ), bo przedni błotnik był wcześniej uszkodzony, ale Pan wypisał papier odbioru,  że wszystko jest w porządku. Co do jazdy po drogach  sugerujemy rozważnie podchodzić do prędkości i trzymać drzwi podczas wiatru. Ważne – zabierzcie do auta jakieś płyty lub muzykę na USB.  Nie znam nikogo kto lubi cieszę w aucie (nie zawsze jest możliwość skorzystania z radia albo niekoniecznie leci tam cos ciekawego).

Można również połączyć transport i nocleg. Na Islandi popularne są również campery lub specjalnie wyposażone auta. Polecamy zajrzeć na stronę rent.is i przemyśleć czy ta opcja jest właśnie dla was. Były one mocno zauważalne na drogach i parkingach. Przed wyjazdem słyszeliśmy głosy, że można skorzystać z namiotu. Jednak pamiętajmy, że to nie Skandynawia – nie można rozbić się w dowolnym miejscu. Ponadto cieszę się, że w naprawdę zmiennych warunkach pogodowych nie musieliśmy męczyć się w namiocie.

Warto  sprawdzić pogodę przed przylotem, jednak mimo wszystko zdecydowanie dobrać parę ubrań przeciw wietrznych i przeciwdeszczowych. Gdy nie mamy to zainwestujmy w nie (Łukasz kupił spodnie do trekkingu w decathlonie za 200 zł i naprawdę zdały rezultat). Ponadto polecamy dokupić bagaż do samolotu i po prostu zabrać żywność plus r. My gotowaliśmy codziennie obiado-kolacje Naprawdę ceny potrafią zadziwić (przykład cen). Natomiast na alkohol to już w ogóle szkoda pieniędzy (ewentualnie skosztowanie piwa w Rejkiaviku – jedynie w specjalnych sklepach z alkoholami, pozostałe tylko do około 2%).

Zwiedzanie następuje tak naprawdę już w samolocie. Przelatując do lotniska widzimy z góry olbrzymi lodowiec, który robi niesamowite wrażenie. Podróżując autem, robiąc jakikolwiek przystanek widzimy olbrzymie przestrzenie do których nie jesteśmy przyzwyczajeni i które dziwią przez parę pierwszych dni (potem dziwimy się po powrocie do domu jak dużo ludzi jest w Polsce – naprawdę są wszędzie :) ).

W naszym planie wycieczki pozwoliliśmy sobie zostawić czas na takie spontaniczne zwiedzanie.

Na pierwszy nocleg wybraliśmy miejscowość Hella. Dzięki temu mięliśmy dogodną bazę aby zwiedzić Wodospad Gulfoss , gejzery, park narodowy Þingvellir , sekretną laguna Flúðir,  ciepłe źródła i rzeke w HVERAGERÐI. Wodospadów jest w całej Islandnii mnóstwo (wszystkie piękne), co do słynnych gejzerów … no cóż rozczarowanie. Słynny gejzer Geysir nieczynny od wielu lat, a Strokkur bucha co paręnaście minut. Nie jest to jednak powalający widok. Smutny był również fakt, że ciepła rzeka w Hveragerdi od marca 2018 została objęta ochroną na czas odnowienia przyrody. W skrócie zbyt duża ilość turystów niekorzystnie wpłynęła na faunę , powodując prewencyjny zakaz wstępu pod groźbą więzienia. Ponadto strażnik stojący przed trasą miło, lecz skutecznie odstrasza. Nie jesteśmy w stanie podać informacji kiedy ponownie będzie można tam wejść.  Natomiast pozostałe odkryte obszary (bezpłatne) z ciepłą wodą nie nadają się do wejścia. Temperatura to 90-100 stopni. Co do płatnych to właśnie w tych okolicach jest parę obiektów, nie wspominając o słynnym Blue Lagoon. Nie skorzystaliśmy jednak z żadnego płatnego wejścia.

Wiązało się to z faktem, że  w okolicach następnego naszego noclegu w Vik jest położony opuszczony basen Seljavallalaug . Jest to coraz słynniejsza  atrakcja. Idąc wzdłuż doliny docieramy do malowniczego miejsca, gdzie mieści się basem z ciepłą wodą. Mimo glonów w wodzie i przebieralni (pamiętajmy że nie ma strażnika czy opiekuna  więc wygląd może pozostawiać wiele do życzenia) jest to miejsce godne polecenia, jednak nie wiemy czy jest jakaś godzina w której nie byłoby tam turystów (zawsze około 7 osób w naszym przypadku, a byliśmy tam dwukrotnie). Miejsce wraz z doliną na tyle wyjątkowe, że to właśnie tutaj się oświadczyłem (mimo wcześniejszego plany zrobienia tego na lodowcu, który po prostu nas rozczarował).

W okolicy znajduje się również wrak samolotu. Kiedyś można było podjechać wprost wokół, jednak teraz ten obszar jest ogrodzony i aby zobaczyć ten widok to musimy przebyć około 3,5 km idąc w kierunku morza. Mimo płaskiego terenu i braku jakichkolwiek trudów wspinaczki to jesteśmy całkowicie odsłonięci na wiatr który dość mocno potrafi zawiać. Podróż w zimę jest całkowicie zakazana. Mimo napisu na tablicy o rzekomej wędrówce 3h w dwie strony to spokojnie zmieścimy się w czasie około 45 min w jedną stronę. W tym wypadku naprawdę dobrze się ubierzcie, ponieważ do samochodu nie będzie tak łatwo wrócić. Podziwiamy tutaj naszą przyjaciółkę Anetę, która wspólnie z Pawłem potrafili świetnie pozować do zdjęć ślubnych w pełnym przebraniu (suknia i garnitur). Więcej efektów tej sesji która była dodatkiem do podróży TUTAJ. Czarna plaża, wodospad  Skógafoss, Plaża Reynisfajra oraz cała okolica była naprawdę piękna. Polecamy przeznaczyć tam trochę czasu na podziwianie piękna przyrody.

Z tego obszaru wybraliśmy się na zwiedzanie lodowców . Byliśmy na jeziorze JÖKULSÁRLÓN  oraz  FJALLSÁRLÓN, jednak nie zrobiły one nas oczekiwanego wrażania. Może to była wina pogody (wtedy padało i mocno wiało), lecz chyba straciliśmy niepotrzebnie czas. Lepsze okazały się krajobrazy po drodze. W tym wypadku naprawdę warto się zatrzymać, skorzystać ze ścieżek trekingowych, zobaczyć kanion zwiedzić wodospad  Svartifoss! Ostatni nocleg i ostatnim etapem podróży było zwiedzenie miasta oraz klifów. Miasto Reykawik totalnie nas nie zachwyciło, ale tez cóż można robić w mieście gdy pogoda nie dopisuje, a ceny w lokalach są zabójcze.

Klify które mogliśmy zwiedzić (ze względu na czas dojazdu) to te w Snaefellsjoekull National Par – były bardzo ładne , jednak od każdego słyszeliśmy żebyśmy się następnym razem wybrali na wschodnie klify które są zlokalizowane bardziej na północ. Na klifach Londrandar jednak również było pięknie. Znajdowało się tam parę knajpek, jednak najlepsza okazała się ta która z zewnątrz wyglądała jak zwykłe schronisko (biały długi budynek). Wystrój niczym pobyt w swojskim Islandzkim domu. Ponadto świetna zupka z chlebkiem z możliwością dolewki.

Łapcie całą NASZĄ MAPĘ z atrakcjami i zachęcamy do przeglądania zdjęć!

Ostatnie wpisy
Komentarze (2)
  • Joanna
    Odpowiedz

    Mój ulubiony wpis na tym blogu!
    (oczywiście oprócz tego na temat mojej i Adama sesji narzeczenskiej :))

    • Uśka Chomczyk
      Odpowiedz

      Dziękujemy! Będą kolejne kraje i miejsca do pokazania! <3