fbpx
 Kategoria Blog

Sylwia & Piotr

Rustykalne wesele w Parku Chorzowskim

PO CAŁYM TYGODNIU DESZCZY

Maj to początek burzliwego okresu weselnego. Tydzień przed weselem Sylwii i Piotra był naprawdę burzliwy – ale jak w każdej pięknej bajce – na ich dzień słońce postanowiło nie wchodzić w romans z chmurami! Był to dzień bardzo ciepły i pełen wzruszeń, a dlaczego – przekonajcie się sami.

Sylwię i Piotra znam od paru lat. Są zakochani w górach i lubią naturalność – sesja narzeczeńska na Skrzycznem była idealnym wstępem do rustykalnego wesela, które odbyło się 19 maja. Ten dzień był naprawdę wyjątkowy. Po raz pierwszy miałam przyjemność uczestniczyć w ślubie w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego w Kościele Katolickim. Kilkuosobowy chór, który uświetnił tę wyjątkową ceremonię sprawił, że jeszcze długo będę wspominać tę mszę. To była jedna z najpiękniejszych ceremonii, w jakiej miałam okazję brać udział (a mało kiedy fotograf płacze na ślubie ze wzruszenia!)

Po tej pięknej i niepowtarzalnej mszy Para Młoda wraz z Gośćmi udała się do przepięknego miejsca, jakim jest Restauracja Łania w Parku Chorzowskim. Rustykalny styl sali tylko podkreślił delikatność oraz eteryczność tego wyjątkowego dnia. Niezwykle miły akcent witał przybyłych gości – na wejściu do sali stał obraz Państwa Młodych, a ja omal nie zgubiłam szczęki, bo wiecie co? Był to obraz powstały ze zdjęcia, które wykonałam w trakcie sesji narzeczeńskiej! Wesele było piękne, wzruszające i pełne emocji. Goście bawili się do białego rana, a ja czułam się na nim jednym z nich. Pośród tej szalonej zabawy znaleźliśmy również chwilę na sesję zdjęciową – nie obyło się bez zdjęć rodzinnych, a zaraz po nich udało nam się wykonać krótki plener. Podczas sesji miałam wrażenie, że młodzi nadal składają sobie przysięgę. Czułe słówka, odgarnianie sobie niesfornych kosmyków z twarzy. Byli zahipnotyzowani swoją obecnością, zatracając się we wzajemnych uśmiechach oraz deklaracjach miłości. Ja w tym wszystkim byłam tylko widzem, który uwieczniał te piękne chwile.

Jestem niezwykłą szczęściarą, że na swojej drodze spotykam tak fantastycznych i pięknie zakochanych w sobie ludzi. Dziękuję Wam z całego serca, że mogłam z Wami być w tym wyjątkowym dniu i po cichu rejestrować chwile, które będą jeszcze długo wywoływać na Waszych twarzach uśmiech.

 

MAŁE WIELKIE WZRUSZENIA

Tydzień przed ślubem miałam okazję brać udział w wieczorze Panieńskim Sylwii – byłam pełna obaw, czy zdążę i dam radę się na nim pojawić. Udało mi się jednak być częścią ostatnich dni panieńskiej wolności i mogłam uczestniczyć w tym miłym wieczorze. Wiecie, dlaczego o tym wspominam? Podczas wieczoru Sylwia wręczała prezenty dla druhen, a wśród nich był jeden dodatkowy – dla mnie. To był dla mnie ogromny zaszczyt, a także zapowiedź, że moja bliskość z Parą Młodą nie będzie przeszkodą, a czymś wyjątkowym. I nie myliłam się – podczas wesela byłam usadzona wraz z innymi gośćmi, a nie przy osobnym stole – dzięki temu mogłam dokładnie poczuć atmosferę tego dnia. A czy udało mi się ją przenieść na zdjęcia? Zobaczcie sami.

Ostatnie wpisy