fbpx
 Kategoria Blog

Sandra i Łukasz

Ślub i obiad dla rodziny

KRÓTKI REPORTAŻ ŚLUBNY 

Sandra i Łukasz zdecydowali, że ten wyjątkowy dzień spędzą w gronie najbliższych, dlatego ślub odbył się w Urzędzie Stanu Cywilnego w Gliwicach a obiad dla rodziny w Restauracji Wanilia nieopodal miejsca wesela. Ostatnio dużą popularnością cieszy się obiad dla najbliższej rodziny, u mnie bardzo wiele par decyduje się na wykupienie 4 godzin pracy oraz pleneru, jak sami mówią mogą cieszyć się tym wyjątkowym czasem wśród najbliższych i celebrować go na spokojnie. Najważniejsza w tym dniu jest przysięga, czy to w urzędzie, pod gołym niebem czy w kościele to zawsze ona stanowi punkt kluczowy dlatego to również zrozumiałe, że wiele par nie organizuje później dużego wesela, tylko jak Sandra i Łukasz obiad dla najbliższych, po którym uciekliśmy na plener!
Ten dzień był naprawdę wyjątkowy, było bardzo dużo śmiechu – bukiet dla Panny Młodej miał wypadek i ale udało się go w ostatniej chwili zorganizować, okazało się, że krawat nie jest najlepszym materiałem do czyszczenia a goście mogą się w Gliwicach pogubić i po prostu nie zdążyć na ceremonię.  Były też łzy wzruszenia i dużo pięknych życzeń!

PLENER ŚLUBNY NAD JEZIOREM NAKŁO CHECHŁO

Zjedliśmy obiad, Para Młoda pokroiła tort, zrobiliśmy zdjęcia rodzinne i gdy rozmowy przeniosły się na dwór a goście powoli zaczęli się żegnać, świeżo upieczeni małżonkowie dali znak, że jedziemy na plener – Część dnia bardzo przez nas wyczekiwaną! Było jeszcze wcześnie gdy jechaliśmy nad jezioro a słońce nie bardzo chciało wyjść zza chmur, jednak w żaden sposób nie ujmowało to Sandrze i Łukaszowi, którzy przed obiektywem czuli się jak „ryba w wodzie” choć tydzień wcześniej zapewniali mnie, że się stresują bo kompletnie nie mają pojęcia o „pozowaniu”. Kto zna już trochę mnie i moje fotografie wie, że wystarczy tylko być sobą i robić to, co na co dzień gdy jesteście razem a magia pojawi się sama, szczególnie jeśli plener jest w dniu ślubu (a zawsze namawiam do nawet krótkiej sesji)  to emocje są po prostu nie do odtworzenia – przecież parę godzin wcześniej powiedzieliście sobie „tak”!
Było dużo śmiechu  – na początku pożyczyliśmy na własną rękę łódkę rybacką, ale właściciel okazał się miłym człowiekiem i próbował namówić nas na jaht! Później przypłynęła inna łódka która wprawiła nas w osłupienie, a potem na chwilę pojawiło się słońce i kiedy już prawie spełnieni wracaliśmy do domów to nagle, za lasem wyłonił się złoto- pomarańczowy, piękny zachód słońca, więc zatrzymaliśmy samochód przy napisie „teren prywatny” obok ogrodzenia z drutu i nie przechodząc dalej zrobiliśmy kilka zdjęć „przy drodze”. Czujemy, że naprawdę warto było się zatrzymać!

Ostatnie wpisy
Plener ślubny na Islandiiwesele pławniowice gliwice fotograf