poślubną sesja na łódce

Dominika & Marek | Poślubna sesja na łódce

Poślubna sesja na łódce

Często powtarzam moim Parom Młodym, że jak sesja plenerowa innego dnia, to musi być to coś ekstra. Poza makijażem, kwiatami czy fryzurą cudownie mieć taki pomysł by wyróżniał się na tle krótkiego pleneru z dnia ślubu. Dominika i Marek pobrali się w górach, ich sesja plenerowa była zatem z tłem na cudowne Pieniny. Plener wyszedł pięknie, ale kiedy tylko napomknęli, że marzy im się sesja na łódce – od razu przystąpiliśmy do przygotowań, w tym znalezieniu odpowiedniego miejsca. Ja po prostu kocham realizować nieszablonowe pomysły więc czułam się jak ryba w wodzie podczas tego spotkania.

Pomyślałam, że sesja na łódce najlepiej wypadnie w słonecznej scenerii pobliskiego parku w Pszczynie. Była to nie tylko znakomita lokalizacja zarówno dla mnie jak i pary młodej, ale ponadto miejsce to gwarantuje również mnóstwo dodatkowej pięknej zielonej przestrzeni. Zrobiliśmy zdjęcia również pod pałacem oraz piękną herbaciarnią, ale to właśnie sesja na łódce była głównym motywem tej sesji.

Zawsze podczas sesji na łódce towarzyszy mi mąż. Steruje łodzią dzięki czemu temu skupiam się w pełni na fotografii, chociaż przyznam Wam się – była to technicznie najtrudniejsza sesja do wykonania, bo idealne słońce trzeba gonić na milimetry. A na łodzi nie jest to takie proste – co tylko potęguje satysfakcję, z jej wykonania. Podczas tej sesji Marek wiosłował ich łodzią i jak potem przyznał – nie było to takie trudne. Zabierając dwie łodzie mogę zrobić odpowiednie kadry pokazujące w pełni potencjał, który tkwi w tej poślubnej sesji na łódce. Można oczywiście robić zdjęcia z brzegu lub po prostu być w troje na jednej łodzi, ale myślę że moja propozycja jest zdecydowanie lepsza.

Przygotowanie do sesji na łódce

Dominika i Marek cudownie się przygotowali do tej sesji – Dominika miała bukiet, piękny makijaż, wianek a Marek zabrał ze sobą malutką gitarę i nie tylko pięknie grał ale też śpiewał! Czasami miałam wrażenie, że towarzyszę im na randce, kiedy na środku jeziora rozbrzmiały dźwięki gitary a Dominika Wtulała się w jego ramiona. Kocham taką luźną i naturalną atmosfera, oczywiście co jakiś czas musieliśmy zmieniać położenie aby uchwycić zachodzące słońce ale tego dnia bardzo nam sprzyjało i mogłam zrobić kadry, które miałam w głowie.

Ja kocham spontaniczność i mam miliony pomysłów na minutę ale musicie wiedzieć, że do każdej sesji się przygotowuje. Oglądam miejsce, patrzę jak zachowuje się słońce w danym miesiącu, szukam inspiracji i zabieram ze sobą chociażby koc byście się nie pobrudzili lub nie pomoczyli.

Na sesji zawsze prowadzę Was przez etapy naszego spotkania. Dominice i Markowi dawałam sugestie co zrobić, jak ustawić łódź, gdzie i jak stanąć a także jak korzystać z przepięknego welonu ślubnego, którym mogli się oboje otulać. A reszta magii działa się już sama – był śmiech, pocałunki, rozmowy igra na gitarze. Spędziliśmy tam kilkanaście minut, aby następnie poszukać szybko obniżającego się słońca w innym miejscu. Musicie wiedzieć, że łódki wypożyczyliśmy na godzinę więc w takim czasie udało nam się stworzyć to, co teraz widzicie.

Kocham kiedy słońce już zupełnie się schowa i tylko odbija się od tafli wody – jest piękną iskierką w fotografowanej scenerii. Ciekawi mnie czy któreś kadry szczególnie przypadły wam do gustu. Czy również  tak jak mojemu mężowi podobają się w szczególności zdjęcia pod mostem. Będzie mi bardzo miło jak dacie mi znać w komentarzu.

Jeśli marzysz o sesji poślubnej na łódce lub jakiekolwiek innej zapraszam Cię do zapoznania się z moją ofertą! Stwórzmy razem coś wyjątkowego!

2 komentarze

Leave a Reply