Plener ślubny w Wiśle otulony wrześniowym zachodem słońca
Pamiętam jak Natalia napisała mi, że koniecznie chce wykonać plener w miejscu, gdzie często wyprowadza psa. Mówiła, że jest tam przepięknie i na pewno oczaruje mnie ta okolica. Byłam naprawdę bardzo ciekawa co to może być za miejsce. Gdzie wybiera się na takie spacery?
I wiecie co? Wyprowadzanie psa na spacer od tej pory będzie kojarzyć mi się z krągłymi górami, soczystą trawą i pięknym zachodem słońca. Kocham góry i nie mogłam wymarzyć sobie lepszego miejsca na zdjęcia z tą dwójką ludzi, serio! Ich ślub również odbył się w górach, dlatego plener ślubny w okolicach Wisły wydawał mi się pewniakiem. Miejsc wśród wysokich szczytów i tajemniczych dolin jest wiele, lecz każda nowa sesja wzbogaca moją listę. Tym razem poznałam rozległy zakątek tej pięknej pary. Wrześniowe okoliczności przyrody przy pomarańczowym, bezchmurnym zachodzie słońca były niesamowite.
Natalia i jej rude włosy, ręcznie pleciony wianek (świetna robota!) i zwiewna sukienka pasowały tu idealnie. Przemek co chwile rzucał szalonymi pomysłami sprawiając, że atmosfera była bardzo luźno, śmialiśmy się tego dnia naprawdę dużo, a ich miłość udzielała się wszystkim, nawet Panom obok, którzy na zachód słońca przyjechali z daleka by go sfotografować. Ich wzajemne skupienie, uśmiechy i ta wolność, która od zawsze związana była z górami w których się wychowywali, wszystko to zawsze będę mieć przed oczami wspominając tę dwójkę! To była fantastyczna przygoda i jestem przekonana, że na pewno nie nasza ostatnia.
Natalia i Przemek mówią, że ten plener ślubny w Wiśle wyszedł magicznie, też tak czujecie?