Testy lamp Quadralite

Quadralite

Jak pewnie wiecie nie jestem osobą, która przebiera w sprzęcie, jest na czasie z wszystkimi nowinkami i odnajduje się w świecie technologii. Wręcz przeciwnie. Zupełnie nie znam się na najnowszych nowinkach technicznych a w szczególności na lampach błyskowych. Jestem przekonana, że wielu z Was ma podobnie, dlatego właśnie zdecydowałam się na testy i przybliżenie Wam moich prostych spostrzeżeń. Bądźmy szczerzy – lampy to bardzo ważny element mojej pracy, głównie podczas reportażu na weselu. Nie muszę być ekspertem we wszystkich lampach na rynku ale te, które mam w torbie, muszę znać na wylot i przede wszystkim lubić na nich pracować. Dla mnie to ważne by lampy obsługiwać szybko i intuicyjnie, a ponieważ od paru lat związana jestem z marką Quadralite chętnie zgodziłam się przetestować lampy, nad których zakupem się waham.

Quadralite V1 vs Stroboss 60 BASIC

To porównanie będzie stosunkowo zabawne, bo obie lampy wzięłam by rozpatrzyć ich zastosowanie w dwóch różnych aspektach. Stroboss V1 to lampa, o której myślę jako głównej lampie na body w trakcie wesela czy też lampie pomocniczej wyzwalanej z ręki. Jest to lampa na tyle już droga, że nie zdecydowałabym się zapiąć ja na statywie. I tutaj właśnie do testów wkracza Stroboss 60 Basic, to mocniejsza wersja lamp, na których błyskam obecnie a które chciałabym zmienić. To właśnie tą lampę planuje zapinać na statywy by błyskać na kilka lamp w różnych ustawieniach.

I tutaj pojawia się mój problem, ponieważ z powodu pandemii przyszło mi testować lampy reporterskie w domowym zaciszu a nie podczas reportażu na weselu. To znacznie ułatwiłoby mi sprawdzenie ich w pracy podczas różnych warunków oświetleniowych przy zmiennej dynamice, ale mimo to wyciągnęłam wnioski i już wiem, która lampa zostanie ze mną na długo. 

Quadralite Stroboss V1

Gdzie byście nie zajrzeli lub czego by się nie czytało, wszędzie da się słyszeć „to dobra lampa”. Tak, to prawda. Zacznę od tego co widać na pierwszy rzut oka – czyli zastosowanie okrągłej głowicy z palnikiem. Sprawdziłam, że dzięki temu lampa jest w stanie dostarczyć bardziej naturalne światło, które charakteryzuje się bardziej równomiernym rozproszeniem niż w przypadku rozwiązań stosowanych w tradycyjnych tego typu lampach błyskowych. Kilka rzeczy powaliło mnie na łopatki, pierwszą z nich jest światło modelujące LED – nie jest ono bardzo silne, ale ma 10 stopni mocy i świetnie pomoże sprawdzić rozkład cieni i złapać ostrość na fotografowanej scenie. Kolejna rzecz, która dla mnie jest nowa to akumulator – przywykłam, że wszystkie reporterskie lampy błyskowe mam na paluszki AA, a tu nagle pojemny akumulator, który powinien wytrzymać 480 błyśnięcia lampą. Sama jeszcze nie zdecydowałam, który sposób ładowania bardziej mi odpowiada. 

Stroboss 60 Basic

Ta lampa reporterska jest dość niepozorna, stosunkowo tania a jednak mocna. Z dużym zakresem ogniskowych od 24 do 200 mm, a także z pełną kontrolą nad mocą błysku od 1/1 do 1/128 w krokach co 1/3 EV. Moc można szybko zmienić pokrętłem co w przypadku błyskania z ręki jest niesamowicie wygodne bo na bieżąco mogę korygować doświetlenie zdjęć. Dla mnie niesamowite jest w tej lampie, że nie tylko może pracować jako odbiorca sygnału w trybie Slave ale także może ten sygnał wysyłać jako lampa w trybie Master. Więc w niewielkich pieniądzach mamy mocną lampę, która może być używana także z lampami typu speedlite, małymi lampami zewnętrznymi lub nawet dużymi lampami studyjnymi! Warto wspomnieć, że Stroboss 60 Basic posiada stopkę ISO, a to oznacza, że można ją zamontować do wszystkich aparatów posiadających taką stopkę. Wpływa to znacząco na jej uniwersalność i możliwość wykorzystania.

Quadralite

Lampa Stroboss V1 charakteryzuje się szerokim zakresem regulacji mocy błysku. Pozwala na dokonywanie ustawień aż wg 8 stopni przysłony (1/1-1/256) w krokach co 1/10 stopnia. Co było dla mnie zaskoczeniem, ogniskowa w lampie wynosi zaledwie od 28 mm do 105 mm gdzie zakres w Strobossie 60 BASIC jest od 24 mm do 200mm. Dużym plusem jest czas ładowania lampy, ponieważ testy przeprowadziłam na 1/8 mocy lampy i wyzwalałam je w tym samym czasie dało się odczuć, ze V1 ładuje się nieco szybciej od Strobossa60 Basic.

Porównanie błysku obu lamp na białej ścianie

Aparat Nikon D750 

ISO 100
Czas 1/125
Przysłona f 8
Ogniskowa 35 mm 
Każda lampa ustawiona na 1/8 mocy

STROBOSS V1

STROBOSS BASIC 60

OGNISKOWA LAMP 28 MM

OGNISKOWA LAMP 50 MM

OGNISKOWA LAMP 105 MM

Wyraźnie widać efekt winiety, stroboss 60 zdecydowanie mocniej odcina się, natomiast przy błysku V1 widać ładne przejście. Natomiast odbijając lampę od sufitu bądź ściany te różnice mocno się zacierają – jestem ciekawa czy gołym okiem w reportażu zauważyłabym, które zdjęcia wykonane są którą lampą. Dużą zaletą V1 jest stopka lampy, która blokuje się jednym kliknięciem i nie trzeba jej wkręcać, ja osobiście straciłam już jednego strobossa na weselu przez zbyt słabe dokręcenie stopki. Dla mnie o wiele wygodniejsze menu posiada jednak Stroboss 60, co najważniejsze by zmienić moc lampy nie muszę wchodzić w żadne ustawienia a po prostu kręcę głównym pokrętłem. Ja osobiście moce lamp na statywach zmieniam na wyzwalaczu Nawigator X, natomiast lampą zapiętą na sanki steruje z jej panelu.

Plusem V1 jest wbudowany wyzwalacz Nawigator X, ale podczas wesela często wypinam lampę z sanek by błyskać nią z ręki bądź w ogóle się jej pozbywam więc musiałabym co chwile wpinać i wypinać wyzwalacz a więc i zmieniać ustawienia. Niestety na V1 trzeba wejść w ustawienia by zmienić moc lampy, co według mnie powinno zostać zmienione by można było od razu kręcąc kółkiem zmieniać jej moc.

Wybrałam Stroboss 60 BASIC

Te lampy zostaną ze mną na długie lata, osobiście uważam, że w tej cenie i z możliwościami to najlepsze lampy jakie mogą zasilić ”moją sprzętową stajnie” na najbliższe sezony ślubne. Jestem przekonana, że są lepszą i przede wszystkim mocniejszą wersją moich obecnych lamp Stroboss36 N, które służą mi od kilku lat a na których nigdy się nie zawiodłam. Wiele osób jako minus tych lamp podaje brak TTL, ja osobiście uważam, że jak błyskać to tylko w trybie manualnym, wtedy mam największą kontrolę nad zamierzonym efektem więc nie odczuwam braku tej funkcji.

Bardzo spodobał mi się Stroboss V1

Ta lampa bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Nie tylko zgadzam się z innymi pozytywnymi opiniami, a wręcz sama myślę o zakupie tego sprzętu. Rozproszenie światła oraz światło modelujące to po. Prostu sztos.  Jeśli nie na obecny sezon , to prawdopodobnie już na przyszły zagości w mojej statajni sprzętowej. Muszę przyznać, że cena w stosunku do jakości, trwałości oraz zaproponowanych rozwiązań jest atrakcyjna

Tutaj zapewne pojawi się u Was szok – bo Atlas LED jest to lampa studyjna światła ciągłego, której oczywiście nie zabiorę na wesele ani nawet na plener ślubny ze względu na sposób w jaki pracuje z parą, psułaby zwyczajnie klimat mojej pacy. Ale pamiętajcie, że nie jestem tylko fotografem ślubnym, fotografuje także modę, tworzę sesje wizerunkowe i pole dance. To właśnie powód dla którego postanowiłam wziąć na testy lampę Atlas LED 600. Praca ze światłem ciągłym jest dla mnie zupełnie inną pracą niż ze światłem błyskowym, choć pewnie wiele osób powie, że to to samo. Dla mnie to zupełnie nowe doświadczenie i po kilku tygodniach testów zdecydowanie zostanę przy studyjnych lampach błyskowych oczywiście od Quadralite.

Jest wygodna i kompaktowa, to trzeba jej przyznać. Łatwo mi się ją transportowało.

Atlas LED to lampa, która łączy w sobie oświetlenie bazujące na LEDach oraz cechy błyskowych lamp studyjnych, które pozwalają wykorzystywać szeroki wachlarz modyfikatorów światła takich jak strumienice, wrota, czasze, sofboxy i parasole. Wynika to faktu, iż lampa ma bardzo niską temperaturę pracy co nie wpływa negatywnie na modyfikatory. Zastosowanie technologii LED sprawia, że lampa ma temperature barwową dostosowaną do światła słonecznego (ok. 5600K). 

Atlas LED jest zasilana akumulatorem łatwym w montażu i demontażu na lampie. Producent podaje, że jego pojemność wynosi 8700 mAh co powinno dać godzinny czas pracy na maksymalnej mocy. Przetestowałam czas jej pracy podczas sesji przy wykorzystywaniu 100% mocy lampy i lampa wytrzymała 54 minuty. Natomiast czas ładowania akumulatora od 0 do 100% wyniósł poniżej 4 godzin, czyli zgodnie z danymi od producenta. 

Jestem przekonana, że dla osoby, która marzy o sesjach doświetlanych w plenerze to będzie świetne rozwiązanie, lampa jest intuicyjna bo posiada tylko jedno pokrętło odpowiadające za moc lampy, szybko się ładuje a nie cała godzina pracy na pełnej mocy to naprawdę sporo. Ja jestem osobą, która kocha fotografować pod światło i w plenerze ta lampa jest dla mnie całkowicie zbędna – sprawdziłam ją na różne sposoby i to nie jest droga, którą chciałabym iść, natomiast w moim studiu gościć będą wciąż lampy błyskowe od Quadralite.

Poglądowe zdjęcie z telefonu podczas testów ATLAS LED 600 wraz z softboxem 60 x 90 cm

Poniżej możecie zobaczyć szybkie porównanie zdjęć wykonanych z doświetleniem od przodu modela oraz ze światłem naturalnym bez lampy. Na lampę zapięty był softbox 60 x 90 cm od Quadralite. To co się komu podoba jest kwestią bardzo indywidualną. Ja w plenerze wolę pracować na świetle zastanym a przy określonych projektach wspomagać się światłem błyskowym.

Dajcie znać, czy macie którąś z tych lamp i jak Wam się na niej pracuje! Jestem bardzo ciekawa Waszych odczuć i spostrzeżeń! 🙂

Leave a Reply