sesja narzeczeńska w Pszczynie

Sesja narzeczeńska o wschodzie słońca | Ania & Michał

Sesja narzeczeńska o wschodzie słońca?

Wiosna to jeden z najpiękniejszych okresów na sesje narzeczeńską o wschodzie słońca z kilku powodów! Po pierwsze wchody słońca są relatywnie późno bo dopiero około 6:00 zaczynamy taką sesje, więc nie trzeba zrywać się w środku nocy jak np. latem o 4:30! Wiosną jest już relatywnie ciepło i poranne słońce dodaje otuchy (na początku maja serio jest ciepło) no i najważniejsze – wszystko kwitnie, wiosna to wybuch przepięknych kolorów na drzewach i krzewach. A o wschodzie słońca w parkach, lasach czy nawet bardzo komercyjnych miejscach nie ma nikogo, no może poza właścicielami psów 🙂 Ale możecie czuć się wówczas swobodnie nawet w normalnie obleganych miejscówkach jak ten Park w Pszczynie, gdzie odbyła się sesja Ani i Michała.

Sesja narzeczeńska o wschodzie czy zachodzie?

Myślę, że to pytanie zadaje sobie wiele osób, które lubią rano wstawać. Myślę, że zarówno jedno i drugie ma plusy, choć to drugie ma chyba więcej minusów? Jeśli zaczynamy o wschodzie słońca to na pewno jest chłodniej ale nie ma komarów, ludzi i w ogóle nikt nas nie rozprasza, światło rano często jest ciepłe, miękkie i otula scenerię dopiero się podnosząc. Często mamy doczynienia z długim porankiem, czego przy zachodzie może nie być bo jak słońce schowa nam się za gęste drzewa to po prostu znika. Zaletą zachodów słońca jest na pewno barwa światła, często jest to bardzo ciepły kolor, który też dodaje uroku zdjęciom. Myślę, że jeśli decydujecie się na zdjęcia z sesji narzeczeńskiej i poślubnej to warto rozważyć dwie różne pory dnia na te sesje. Zobaczycie, że wybierając podobne miejsca zdjęcia będą zupełnie inne, bo fotografowane w przeciwnym kierunku.

Wiosna jest bardzo fotograficzna!

Kiedyś nie była to moja ulubiona pora roku, wiele lat utożsamiałam się ze złotą jesienią i magicznymi zachodami słońca jakie towarzyszą wrześniu i październiku, ale od paru lat po prostu kocham wiosnę! Fotograficznie to najpiękniejszą pora roku – ilość kolorów, kwiatów, kwitnących drzew i krzewów, uwierzcie mi, daje ogromne pole do popisu. Oprócz późnych wchodów słońca są względnie wczesne zachody i do tego często ciepłe i piękne. Światło, które przebija się między kwiatami rododendronu czy kwitnących jabłoni lub śliwek – coś obłędnego. Czasem trzeba przecierpieć odrobinę zimna ale przeważnie sprzyja to przytulaniu więc tylko na plus. A Wy macie ulubioną porę roku? Lubicie wiosnę czy właśnie nie jest to Wasza ulubiona pora roku?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.