ślub na Mazurach

Ślub na Mazurach w Robert’s Port | Klara & Szymon

Ślub na Mazurach czyli podróż w nieznane!

Jak wiecie jestem ze Śląska więc ślub na Mazurach to dla Nas praktycznie drugi koniec Polski! Dlatego ten wpis będzie nie tylko o pięknych widokach, jeziorze w tle sali weselnej i miłości, ale przede wszystkim o ludziach, dla których warto pokonać każdą odległość! Czas z nimi leci tak przyjemnie i cudownie, że nie mam pojęcia gdzie minęły nam te 4 fantastyczne dni, a ślub to naprawdę zleciał w oka mgnieniu. Pamiętajcie, że jeśli marzą Wam się zdjęcia zrobione przeze mnie to pojadę, przylecę i przypłynę dla Was wszędzie, wszak marzenia są po to by je spełniać! Tutaj znajdziecie obecna ofertę!

Robert’s Port posiada nowo otwartą przestrzeń i mieliśmy zaszczyt sfotografować pierwszy ślub właśnie w tym miejscu, także zarówno dla Nas jak i dla Pary Młodej była to podróż w nieznane bo nie wiedzieliśmy czego się spodziewać, ale wyszło przepięknie, co zaraz sami zobaczycie! Widok na jezioro, wpadające na taras słońce łaskoczące Nas po twarzach, dużo zieleni i zacumowane łódki lekko kołyszące się na wodzie – moje serce było w raju!

Jak ślub na Mazurach to koniecznie z jeziorem w tle

Dzień zaczął się bardzo gorąco ale i sielsko, Klara i Szymon przygotowywali się w budynku mieszczącym dwa apartamenty, na parterze i na piętrze, tak by się nie widzieć wcześniej ale jednak być blisko. Dzięki temu całe przygotowania upływały w rytmie slow, był czas na grę na gitarze, na rozmowy, na whisky a także szampana wśród dziewczyn. Naprawdę był czas by celebrować przygotowania wśród najbliższych i cieszyć się nimi, takie momenty bardzo cenię w dniu ślubu kiedy wszystko toczy się na spokojnie a Wy możecie ten dzień przeżywać tak jak chcecie – bez stresu.

Na first look wybraliśmy naturalnie pomost, który znajdował się nieopodal. Było jezioro, delikatny wiaterek muskał nam twarze a w tle pływały żaglówki. Pośród tego wszystkiego On – czekający by zobaczyć ją po raz pierwszy i Ona – czekająca by zatopić się w jego ramionach, zaciskałam ręce na aparacie by nie wzruszyć się za bardzo, by być czujną w tych ważnych momentach ale emocje udzielały się naprawdę bardzo mocno. Cudownie być częścią tak ważnych, intymnych momentów, móc bez pośpiechu rejestrować ich spojrzenia, gesty, dotyk. Słuchać jak się śmieją i cieszą, że w tym ważnym, jeśli nie najważniejszym dniu. Dziękujemy, że mogliśmy być tego częścią!

Suknia: Pronovias Warszawa
Garnitur: Buczyński Warszawa
Bukiet i dekoracje: Polishlus
Samochód: Potejko express service
Biżuteria: obrączki – Yes
Buty: YES, I SHOE!

Picnook - online blogging tool

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.